„Zacznę od poniedziałku” – co zrobić, żeby tym razem się udało

Ile razy powtarzasz sobie, że zaczniesz od jutra, od poniedziałku, od początku miesiąca, od pełnej godziny? 😉 Robimy to przynajmniej raz dziennie. Przekładamy kolejne zadania na później, ale to później bardzo często nie nadchodzi. A nawet jeśli ten jeden raz się uda, kolejnego już nie będzie. Żeby wytrwać w swoich postanowieniach, szczególnie tych związanych z dietą i ćwiczeniami, trzeba mieć naprawdę dużo siły i motywacji. Zdobyć ją można tylko metodą małych kroczków. Chodź zrobimy kilka z nich!

Aby osiągnąć wymarzoną sylwetkę, poprawić swoją kondycję lub siłę, potrzebna jest systematyczna praca i cierpliwość. Nic nie przychodzi od razu. Jednym zajmuje to kilka miesięcy, innym kilka lat. Musisz jednak zacząć! Zacznij od poniedziałku, od 6 małych kroczków:

  1. Nie próbuj zmienić wszystkiego na raz

    Jeśli będziesz chciała w tej samej chwili trzymać dietę, zrezygnować z produktów, które jadłaś codziennie i ciężko trenować… nie uda się. Pogubisz się w tym. Spróbuj dzień po dniu, tydzień po tygodniu zmieniać swoje nawyki. Eliminuj to co ci szkodzi, np. odstaw czekoladę, przestań słodzić herbatę. Dodaj coś, co poprawi twoje zdrowie i samopoczucie, nowe produkty, aktywność. Może po pierwszym miesiącu zauważysz, że robisz to automatycznie, a słodka herbata już ci nie smakuje 😉

    no

  2. Wyznacz cel

    Warto wiedzieć czego się chce. Łatwiej jest dobrać odpowiednie działania by to osiągnąć. Ja w pierwszym miesiącu ćwiczeń na siłowni chciałam wzmocnić mięśnie grzbietu, żeby mniej się garbić i mięśnie rąk, by samodzielnie otworzyć słoik. To drugie jeszcze mi się nie udało, natomiast zauważyłam, że staram się prostować i mniej bolą mnie plecy. Jeden cel osiągnięty!

  3. Rusz tyłek

    Nie tylko dlatego, że jest to dobre dla twojego zdrowia i nie dlatego, że możesz spalić przy tym kalorie. Rusz tyłek dla siebie i swojego samopoczucia. Wysiłek fizyczny powoduje wydzielanie endorfin, czujesz się szczęśliwsza i możesz więcej. Każda aktywność będzie dobra, nieważne czy wybierzesz spacer, bieganie, siłownię, basen. Wybierz to, co lubisz!

    beforeafter

  4. Jedz dobrze

    Na pewno wiele razy już słyszałaś, że kluczem do sukcesu jest 70% diety i 30% ćwiczeń. Zgadzam się z tym całkowicie. Wiele razy próbowałam poprawić swoją sylwetkę, ćwicząc bardzo intensywnie, nawet 5-6 razy w tygodniu i przynosiło to mniejsze efekty niż 3 treningi tygodniowo połączone z odpowiednią dietą. O tym jak jeść z pewnością jeszcze napiszę, ale jeśli zupełnie nie kręci cię liczenie kalorii i makro, to na początku spróbuj po prostu jeść dobrze. Nie stosuj głodówek, nie kupuj na mieście, staraj się żeby twoje posiłki były pełnowartościowe. 

  5. Wyśpij się

    Kiedy jesteś niewyspana, masz większy apetyt. Jest to kwestia czysto hormonalna. Za uczucie głodu i sytości odpowiadają dwa hormony: leptyna i grelina. Leptyna produkowana jest w komórkach tłuszczowych, a jej wysoki poziom we krwi powoduje, że nie mamy apetytu. Natomiast grelina produkowana jest w żołądku i wydziela się wtedy, gdy jest on pusty. Powoduje ona wzrost apetytu. Gdy śpisz za krótko, grelina zaczyna dominować nad leptyną i ciągle dostajesz cynka, że jesteś głodna. Poza tym, więcej snu to więcej energii!

  6. Zjedz śniadanie i działaj!

    Mówiłam już, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia? Zrób pyszne, sycące jedzonko. Inspirację znajdziesz w jednym z poprzednich postów: KLIK 🙂 Najedzona? Teraz masz siłę, by stawiać kolejne kroki.

∗ I nie bądź dla siebie taka surowa, czasem warto złamać zasady.

Chodź! Tym razem się uda 🙂

imie333

Jeśli się podobało, podaj dalej:

To też może Ci się spodobać

  • Muszę to rozesłać do każdego kto wiecznie zaczyna od poniedziałku! 😀

  • Motywacja jak marzenie! Takie to proste 🙂
    U mnie osttanio jednak kiepsko z wysypianiem się, dlatego nad tym punktem muszę sporo popracować.

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • Same cenne rady! 😀 Zgadzam się ! 😉

  • Dla mnie jedyny problem to wyznaczenie celu. Jeszcze niedawno walczyłam z motywacją, w końcu się zebrałam, nie mam już problemów ze zdrowym jedzeniem czy podniesieniem tyłka z kanapy, ale… tracę sporo motywacji i energii, ponieważ nie mam celu i nie widzę żadnej konkretnej poprawy. Ciężko wymyślić mi inny cel, niż „wyglądać dobrze” — który nie nadchodzi pomimo pracy 🙁

    • Jeśli po pierwszym miesiącu nawet minimalnych starań nie widzisz poprawy, to musisz znaleźć przyczynę 🙂 I tu ważne by określić cel, bo przyczyna będzie od niego zależna. Na przykład… jeśli masz problem ze schudnięciem, to zastanów się, czy nie jesz za mało, bo to często jest przyczyną takiego zastoju (przeżyłam to!) albo czy nie pochłaniasz (nawet zdrowym, jedzeniem, typu orzechy) nadprogramowych kalorii. Jeśli bardziej stawiasz na wyrzeźbienie sylwetki, to może warto zmienić ćwiczenia, liczbę powtórzeń albo ilość treningów w tygodniu? Cele najlepiej stawiać małe, sukcesy bardziej cieszą i motywują do dalszej pracy. Pozdrawiam! 🙂

  • Stopniowe zmiany to podstawa. Właśnie dzięki temu przyzwyczajamy się do tego i na stałe zmieniamy nasze nawyki żywieniowe. Od czasu kiedy zaczęłam jeść regularne i zdrowe posiłki minęło już kilka miesięcy. Widzę poprawę w swoim ciele i przede wszystkim nie wyobrażam sobie żeby znowu jeść tak jak kiedyś, czyli byle jak.

    Uwielbiam mój nowy styl życia i zdecydowanie polecam 🙂

  • Najgorzej jest z ruszeniem tyłka. ;p Przyjemny post. 🙂