Twój pierwszy raz, mój pierwszy miesiąc, czyli początki na siłowni

Dokładnie tydzień temu wybrałam się z przyjaciółką na siłownię. Ona pierwszy raz, ja kolejny, zamykając tym samym mój pierwszy miesiąc treningów. Nasz wypad, swoją drogą bardzo udany, okazał się świetną inspiracją! Sama niedawno zaczynałam, a już mam głowę pełną przemyśleń na temat efektów i dalszych planów treningowych. Post ten kieruję w pierwszej kolejności do osób początkujących, które dopiero zaczynają przygodę z siłownią albo chcą zacząć, ale mają różne wątpliwości. Mam nadzieję, że część z nich uda mi się rozwiać na cztery strony świata. Jeśli jesteś już typową #gymgirl 😉 możesz powspominać swoje początki i zostawić w komentarzu dobrą radę. Zaczynajmy!

Pierwszy raz

Jak to wygląda w Twojej głowie? Jak jest w rzeczywistości?

Czy to jest dla mnie?

Jest jeden prosty sposób żeby to sprawdzić. Musisz przyjść i spróbować. Większość klubów ma w swojej ofercie tzw. zajęcia próbne. Wystarczy wypełnić krótki formularz na stronie internetowej, zadzwonić, umówić się na trening z instruktorem. Możesz w ten sposób odhaczyć ten i następny punkt. Za jednym razem zrobisz swój pierwszy trening siłowy, zapoznasz się z nowym miejscem, sprzętem i ćwiczeniami. I co najważniejsze – sprawdzisz, czy ci się to podoba, czy wolisz jednak kojący głos Chodzi w zaciszu własnego pokoju.

Nie wiem co robić, jak używać tych wszystkich maszyn?

Tym się w ogóle nie przejmuj. Na sali zawsze powinien być obecny instruktor, którego obowiązkiem jest pokazanie ci siłowni, sprzętu i wyjaśnienie zasad obowiązujących na sali. Większość siłowni oferuje w ramach karnetu ułożenie planu treningowego i pierwszą lekcję z trenerem. Jeśli czegoś nie wiesz – pytaj! Zarówno instruktor, jak i osoby ćwiczące obok ciebie, zawsze chętnie podzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem.

Nie mam pojęcia co ze sobą zabrać.

Skorzystaj z mojej małej ściągawki i spakuj:

  • strój do ćwiczeń,
  • sportowe buty i skarpetki na zmianę,
  • wodę mineralną,
  • ręcznik do ćwiczeń,
  • rzeczy potrzebne by się ogarnąć po treningu, wziąć prysznic
  • słuchawki i dobrą muzykę,
  • motywację!*

*Nie ma nic gorszego niż trening zrobiony z przymusu.

Będą się ze mnie śmiać!

Jak już mówimy o śmiechu… To jest najśmieszniejsza wymówka jaką słyszałam. To co zauważycie już na samym początku – na siłowni każdy patrzy się na siebie i modli się do swojego „świętego bicka”. Owszem, możesz napotkać na swojej drodze zabójcze spojrzenie, wystarczy, że podkradniesz komuś maszynę. 😉 Ale nikt nie będzie się śmiał z twojej sylwetki, czy kondycji. Przychodzą tu ludzie w różnym wieku, bardzo młodzi oraz dużo starsi, chudzi, grubi, wysportowani. Każdy ma do wykonania trening, ma swój cel i to jest dla niego w tej chwili najważniejsze, a nie to, że po jednej serii pękasz. 😛

Poza tym…

minionki

Mam tragiczną kondycję.

W pełni cię rozumiem. Wiem jak trudno jest powrócić do wysiłku fizycznego po długim czasie leniuchowania. Przerabiałam to już wiele razy. Musisz jednak pamiętać, że najtrudniej jest zacząć, a każdy kolejny trening poprawia twoją siłę, wytrzymałość i szybkość. Wkrótce będziesz z radością bić swoje rekordy na bieżni, która na początku wydawała się być koszmarem.

gymclass

Nie lubię monotonnych ćwiczeń, zanudzę się…

Jeśli obawiasz się regularnego powtarzania tych samych ćwiczeń, musisz wiedzieć 3 rzeczy. Po pierwsze zawsze możesz urozmaicić swój trening, dodając nowe ćwiczenia. Po drugie motywacją może stać się dla ciebie nie tyle różnorodność, co progres – z czasem będziesz ćwiczyć z większymi ciężarami, wykonywać więcej powtórzeń – to nakręca do działania! I po trzecie, jeśli poprzednie rady cię nie przekonały, spróbuj poszukać innej aktywności dla siebie. 😉

Nie chcę wyglądać jak Hulk!

Spokojnie, to nie takie proste. To testosteron stymuluje wzrost tkanki mięśniowej. My kobiety, mające więcej estrogenu, mamy raczej skłonność do budowania tkanki tłuszczowej. Poza tym, żeby osiągnąć efekt kulturysty potrzebna jest naprawdę ciężka praca, duże ciężary i solidna dieta. Jeśli na początku dopadnie cię efekt napompowania, tak jak mnie… nie martw się, podobno to mija, gdy mięśnie przyzwyczają się do wysiłku.

hulk

A co jeśli tam będzie śmierdzieć?

Zrobiłam mały research w moim Supporcie i jedną z wątpliwości okazał się smrodek, brud i ogólny brak higieny na siłowni. Przykro mi, ale twój nos może czasem zarejestrować nieprzyjemny zapach. Przecież to miejsce, w którym ludzie ćwiczą, a więc się pocą. Mimo to większość siłowni ma dobrą wentylację i nie jest to odczuwalne. Higienę gwarantuje nam obowiązek noszenia ze sobą ręczników, które kładziemy na maszyny oraz dezynfekowanie sprzętu po treningu kardio. Myślę, że nie ma się czego obawiać.

Pierwszy miesiąc

Jak to wygląda z mojej perspektywy?

Sama jestem zachwycona minionym miesiącem. O siłowni myślałam już od dawna, ale też miałam mnóstwo wątpliwości. W końcu wzięłam się w garść, skorzystałam z zajęć próbnych i kupiłam karnet.

Co się zmieniło po miesiącu ćwiczeń

  • Mam coraz lepszą kondycję i chętnie biegam na bieżni. Czekam aż pogoda przestanie się wygłupiać i wracam do porannego bieganie na świeżym powietrzu!
  • Jestem silniejsza, chociaż wciąż mam problem z otwarciem słoika.
  • Jem regularnie i więcej niż wcześniej. Wysiłek fizyczny wymaga większych pokładów kalorii, ale też wzmaga głód. Bardzo się cieszę, bo mam dzięki temu więcej energii.
  • Schudłam 1 kg. Super, wow i fanfary! A tak serio, to przez ten miesiąc w ogóle nie zwracałam na to uwagi. Starałam się nauczyć poprawnie wykonywać ćwiczenia, nie byłam nastawiona na żaden konkretny cel.
  • Odczuwam efekt napompowania. To w sumie jedyny minus, ale z tego co czytałam – to mija.

Na kolejne miesiące mój cel jest jasny – chcę się wcisnąć w wakacyjne ciuszki, więc od tego poniedziałku jestem na redukcji, oczywiście z głową. Zamierzam też dodać więcej kardio i interwały, które trafiły prosto w moje serduszko. Wiadomo, że formę robi się na lata, nie na lato, ale to może być dobry początek.

A jakie są lub były Wasze wątpliwości związane z siłownią? I co robicie, żeby przygotować się na plażowy sezon? 😀

imie333

Jeśli się podobało, podaj dalej:

To też może Ci się spodobać

  • Motywujący wpisik 🙂

  • Bardzo fajny wpis 🙂 Ja co prawda ćwiczę w domu, a w wakacje zaliczam długie (ponad 100 km) jazdy na rowerze szosowym, ale wiem że niektórym brakuje motywacji do ćwiczenia w domu, a na siłownie nie pójdą, bo… dokładnie z takich powodów jakie wymieniłaś 😀 Dobrze mieć wtedy taką koleżankę jak Ty, żeby z nią pójść i zobaczyć, że nie taki diabeł straszny 🙂

  • Z siłownią mam wielki problem, niby chciałabym się tam wybrać, ale jakoś nie mogę się przełamać… Powinnam chyba się w końcu ogarnąć. 😀

    • Weź ze sobą koleżankę, będzie weselej 🙂 Może akurat Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej.

  • Chodzę na siłownię już prawie pół roku. Miałam kilka przerw, więc nie jestem z tego dumna. Ale w sumie przez ten czas schudłam ponad 6 kg. Dużo i niedużo. Bo pół roku to długi okres czasu i powinnam zrzucić o wiele więcej, ale to nic. Cały czas działam i jak do tej pory robiłam to spokojnie i dla rekreacji, tak teraz będę robiła konkretne treningi i wyrobię sobie piękne ciało, wiem to 😀

    Co do mojego pierwszego razu, to była masakra. Też nie wiedziałam do czego co służy, co mam tam robić i krępowałam się ćwiczyć. Na szczęście miałam super instruktora, który nadal pokazuje mi różne ćwiczenia.

    Któregoś razu jeszcze na początku przyszłam na siłownię i przywitałam się z 65-letnia panią, która tam ćwiczyła. Pogadałyśmy chwilę i powiedziałam jej, że żałuję, że ona wychodzi zawsze jak przychodzę, bo sama się wstydzę ćwiczyć (byłam jedną z niewielu dziewczyn, a czasami jedyną). Ona odpowiedziała mi tak: „Kochana! Nie masz się czego wstydzić! Jesteś śliczna i powinnaś być dumna z tego, że ćwiczysz. Mam dla ciebie radę. Pamiętaj: „Niech się wstydzi ten kto widzi”. Sama się tego trzymam przez całe życie i spójrz na mnie!” Od tamtej pory wchodzę na salę z wielkim uśmiechem i dumą, że pracuję nad sobą i swoim ciałem 🙂