Raw carrot cake, czyli ciasto marchewkowe bez pieczenia

Ciasto bez użycia mąki i jajek? Bez pieczenia? Dobrze wiecie, że to możliwe! Przygotowywanie posiłków każdego rodzaju na surowo stało się już pewnego rodzaju modą, która swoje źródełko ma w diecie paleo, czy też wegańskich trendach. Od dawna szukałam pomysłu na coś co będzie raw, fit i yum, a jednocześnie dość proste w przygotowaniu. W końcu zainspirowana dietą wielkanocnych zajączków, zabrałam się za ciasto marchewkowe, w sam raz na święta. Słynny wege krem z nerkowców podkręciłam pomarańczą. Za sprawą dużej ilości orzechów i daktyli nie jest to deser light, ale to co musicie wiedzieć – jest przepyszny i zdrowy. Jeśli zjedzenie kawałka ciasta Was przeraża albo ciężko tyracie, żeby wcisnąć się w zeszłoroczne bikini, potraktujcie to ciasto jak surówkę z marchewki i dajcie się skusić 😀

Co będzie potrzebne?

Mała tortownica, o średnicy mniejszej niż 20 cm. Moja była odrobinę za duża i ciasto nie wyszło tak wysokie jak sobie wyobrażałam.

Na spód ciasta:

130 g suszonych daktyli

70 g orzechów włoskich

1 łyżeczka kakao

Na masę:

420 g startej marchwi (odciśniętej z soku)

50 g orzechów włoskich

100 g daktyli

1 łyżeczka oleju kokosowego

1 łyżeczka cynamonu

Kilka kropel ekstraktu waniliowego

Na krem:

100-120 g nerkowców

1 łyżka oleju kokosowego

Sok z wyciśniętej pomarańczy

1 łyżka soku z cytryny (opcjonalnie)

2 łyżki miodu

Kilka kropel ekstraktu waniliowego

Jak zrobić?

Po kolei…

Zaczynamy od przygotowania składników. Co najmniej 2h przed przygotowywaniem ciasta zalewamy suszone daktyle wrzątkiem. Te które przydadzą się do zrobienia spodu (130g) oraz te potrzebne do masy (100g). Dużo wcześniej (ok 6h przed albo na całą noc) zalewamy wrzątkiem 100 g nerkowców, potrzebnych do zrobienia kremu.

Zabieramy się za zrobienie spodu. Kiedy daktyle zmiękną, dodajemy do nich posiekane orzechy włoskie, 1 łyżeczkę kakao i blendujemy wszystko na (w miarę) jednolitą masę. Na spód tortownicy kładziemy wycięty, dopasowany papier do pieczenia i układamy na nim masę rękami, uciskając, tak żeby była zwarta. Polecam zwilżyć ręce wodą, wtedy zdecydowanie łatwiej się to robi. Teraz wkładamy tortownicę do zamrażarki na czas przygotowywania masy (minimum 30 minut).

Czas ogarnąć marchewkę. Oczywiście można to zrobić wcześniej. Trudno powiedzieć ile marchewek musisz kupić, zależy to od ich wielkości. Ostatecznie potrzebujemy mniej więcej 3 szklanek startej marchewki, ok 420 g. Tyle mi wyszło z 7-8 średnich sztuk. Obieramy je i ścieramy na tarce, na małych oczkach. Następnie wyciskamy sok (w sam raz do wypicia J ). Dodajemy posiekane orzechy włoskie, 100 g daktyli, 1 łyżeczkę oleju kokosowego i 1 łyżeczkę cynamonu, kilka kropel ekstraktu waniliowego. Blendujemy wszystko na gładką masę. Następnie wyciągamy tortownicę z zamrażarki, rozsmarowujemy łyżką na spodzie marchewkową masę i wkładamy z powrotem na czas przygotowywania kremu.

Krem z nerkowców zrobimy blendując namoczone wcześniej nerkowce. Jeśli nie masz super sprzętu, którym da się ukręcić masło orzechowe, posiekaj je najpierw najdrobniej jak możesz. Dodajemy 1 łyżkę oleju kokosowego, 2 łyżki miodu, sok z całej pomarańczy, odrobinę ekstraktu waniliowego, a jeśli chcesz trochę mniej słodkości, przełam to sokiem z cytryny 🙂 To wszystko blendujemy na jednolitą masę. Teraz pokrywamy ciasto kremem i wkładamy do zamrażarki na 2-3 h.

Po tym czasie możemy się zabrać za upiększanie naszego ciacha. Ja postawiłam na posypkę z kakao i skórkę pomarańczy. Razem tworzą niepowtarzalny aromat.

Mamy piękne ciasto, teraz warto upewnić się, czy jest też pyszne… 😉

Można je przechowywać w lodówce przez 2-3 dni max.

Dajcie znać, czy robicie takie surowe desery? Czego warto spróbować?

imie333

Jeśli się podobało, podaj dalej:

To też może Ci się spodobać